Moje lekko uchylone zmysły
Niepokornie łakną śniegu
Zataczając się bólem
Moje ciało pragnie
Zamarznąć w szafie
Krwawiąc śliną
Na niebieską pozytywkę
Moje dłonie po omacku
Wyczuwają jej kształt
Zasiadają w lustrzanym pokoju
I z pogardą wpatrują się
W naćpany odkurzacz...