Ona jest jak niedokończony wiersz stwarzam ją w sobie wciąż na nowo by chłonąć jej piękno. Pamiętam dokładnie tamto popołudnie gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy. Miała wtedy na sobie czarny płaszcz sięgający po kolana , ciepłe buty i skórzane czarne rękawiczki. Wiatr rozwiewał jej płomieniste włosy wykradzione z obrazów Rubensa układając starannie każdy z kosmyków na miękkim kołnierzu. Trzymała w dłoni książkę kupioną w pobliskiej księgarni. Zaciskając na niej swoje blade dłonie wodziła wzrokiem po mokrej od wiosennego deszczu alejce . Zaciekawił mnie sposób w jaki poruszała swoim ciałem. Moją uwagę przykuła ta wyczuwalna w każdym jej ruchu iście arystokratyczna gracja. Widać to było zwłaszcza wtedy gdy odgarniała pnącza rudych falujących włosów opadających majestatycznie na jej jaspisowe policzki. Siedząc na ławce wpatrywałem się w nią by nie uronić ani kropli z tego cudnego obrazu. Ulotność tej chwili była tak fantastyczna, iż prawie oniemiały pozwoliłbym jej zniknąć, lecz w porę zerwałem się na równe nogi. Moje serce lekko przyspieszyło tempa przecież miałem spotkać się z obiektem mojej fascynacji, obiektem ciągle bezimiennym i nieoswojonym. W mojej głowie przewijały się tysiące słów którymi mógłbym otworzyć naszą rozmowę, byleby tylko nie zacząć od banalnego „cześć my chyba się znamy”. Każdy krok, każdy kolejny oddech zbliżał mnie do poznania tajemnicy jej imienia. Wierzyłem mocno, że musi mieć imię, które pasuje do tego jak wygląda, jak pachnie, jak się porusza. Erato, Euterpe, Klio, więcej muz nie pamiętam, cholera ona musi w sobie mieć coś wyjątkowego. W teatrze mojej duszy właśnie rozpoczął się spektakl, serce wybija rytm, sumą oddechów mierze swoje pragnienia. Popatrz na mnie, dotknij lekka smugą wiatru moich oczu popatrz jestem już tak blisko……
dotknij mnie proszę
tylko raz
bezimiennie chce poczuć
twoje dłonie
zakryj nimi moją twarz
urządź różanopalcy teatr
drobinami słońca gwałć
dziewicze powieki
potem ostre paznokcie
wbij w błękit jezior
zamieszaj nimi w głowie
i odejdź w szmatę ocierając łzy
dyskretne spojrzenia
twoje dłonie
moje usta
I ten pociąg donikąd
za nami stacja bez okien
przed nami tory bez celu
serce stukocze kołami wagonów
oczy ,uśmiech, ty
beznadziejny tekst
beznamiętne słowa
chyba nic z tego
chyba nie tym razem
za mała zniżka
za ciasne wagony
za duży pociąg
Kwiaty które nie mieszkają w ogrodzie
Pamiętają by nie otwierać obcym
Zaciskają mocno płatki w pięść
Nigdy nie patrzą w oczy przechodniów
Oddychają nie otwierając ust
Piją nie przytulając się do kubka
Umierają nie zaznając dotyku człowieka
Przeleciałem cię książko z miękką okładka
Białymi kartkami wytarłem w ciebie mą ślinę
Z każdym numerkiem byłem bliżej końca
Cicho szeleściłaś żebym zwolnił
Pragnęłaś bym dotykał cię dłużej
Przy zapalonym świetle otwierałaś się przede mną
A ja gwałtownie posuwałem się do przodu
By zapomnieć o twoich słowach
I zgasić każdą z twych tajemnic
Rozlanych atramentem na bladym ciele
Nosi znamiona egzystencjalnego lęku
Gdy zawiera przelotne znajomości
Moja prawa ręka
Cierpi na klaustrofobię
Kiedy leży omdlała w kieszeni
Moja prawa ręka
Boi się patrzeć w przyszłość
Bo pierwsza widzi linię życia
Moja prawa ręka
Jest oniemiała kiedy pisze wiersze
Jej usta przebija wtedy zimny sztylet
Moja prawa ręka
Wulgarna głucha niemowa
Która nie potrafi policzyć do dziesięciu
Pamiętam dotyk zimnego ostrza
Na moim białym łonie
Pamiętam jego spoconą dłoń
Przyciskającą mnie mocno do stołu
Pamiętam krzyk mew
Plaże, molo i smak jego śliny
Pamiętam jak potem wszyscy
Na mnie patrzyli mówiąc :
"Nigdy tego nie zapomnisz"
Moje lekko uchylone zmysły
Niepokornie łakną śniegu
Zataczając się bólem
Moje ciało pragnie
Zamarznąć w szafie
Krwawiąc śliną
Na niebieską pozytywkę
Moje dłonie po omacku
Wyczuwają jej kształt
Zasiadają w lustrzanym pokoju
I z pogardą wpatrują się
W naćpany odkurzacz...

Elżbieta Batory - węg. Báthory Erzsébet (ur. 7 sierpnia 1560, zm. 21 sierpnia 1614) – księżna węgierska zwana Krwawą Hrabiną z Čachtic – od nazwy zamieszkiwanego przez nią zamku w Čachticach, którego nie należy mylić z pobliską twierdzą w Trenczynie (Słowacja) (węg.Csejte); siostrzenica[1] króla polskiego Stefana Batorego. Nazywana jest najsłynniejszą seryjną morderczynią w historii Węgier i Słowacji.
Elżbieta była członkinią jednego z najbogatszych i najpotężniejszych rodów szlacheckich Siedmiogrodu; więzy pokrewieństwa łączyły ją jednak nie tylko z przyszłym królem Polski Stefanem Batorym, ale też z ludźmi cierpiącymi na epilepsję czy różne choroby psychiczne, co było zapewne skutkiem ciągłych małżeństw pomiędzy członkami nieznacznej liczby tamtejszych możnych rodów. Jej ojciec, Jerzy Batory z linii na Esced, był pastorem. Poślubił on swoją daleką kuzynkę Annę z Batorych na Somlyo (siostrę polskiego króla) i razem z nią zamieszkał w Esced; tam urodziła się i wychowała Elżbieta.
Była kobietą wielkiej urody, a przy tym pochwalić się mogła wyjątkową inteligencją – nauczyła się płynnie władać węgierskim, łaciną iniemieckim. Od wczesnych lat życia uchodziła za osobę skłonną do napadów gniewu.
Mając sześć lat, była świadkiem wydarzenia, które mogło mieć istotny wpływ na jej psychikę – jeden z Cyganów, zapewniających rozrywkę mieszkańcom zamku, został oskarżony o sprzedanie dzieci Turkom. Został uznany za winnego i skazany na śmierć; egzekucję wykonano przez zaszycie skazanego mężczyzny w rozciętym brzuchu konia. Podobny wpływ na Elżbietę mogła wywrzeć sytuacja, która miała miejsce około siedmiu lat później – jeden z jej kuzynów, ówczesny książę Siedmiogrodu, nakazał obciąć nosy i uszy 54 zbuntowanym chłopom.
W 1573 odbyły się zaręczyny Elżbiety z Ferencem Nádasdym, za którego wyszła w wieku piętnastu lat. Miała już za sobą ciążę, będącą skutkiem związku z miejscowym chłopem; dziecko (córkę) oddano wiejskiej rodzinie. 8 maja 1575 na zamku Varranno odbyła się pełna przepychu ceremonia ślubna Elżbiety z dwudziestosześcioletnim Nádasdym. Małżeństwo zamieszkało na Węgrzech w zamku Sarvar, rodzinnej posiadłości rodziny Ferenca, który jako żołnierz większość czasu spędzał na walkach z Turkami. Samodzielnie zarządzając majątkiem, Elżbieta zasłynęła okrucieństwem wobec sług, a także utrzymywaniem kontaktów z licznymi kochankami obojga płci.
Pierwsze dziecko z Ferencem Nádasdym – córka Anna – urodziło się dopiero w 1585. W ciągu następnych dziewięciu lat na świat przyszła jeszcze trójka dzieci: Urszula, Katarzyna oraz jedyny syn, Paweł.
Elżbieta często odwiedzała ciotkę, Klarę Batory, kobietę o skłonnościach homoseksualnych, organizującą regularnie wyuzdane orgie. Możliwe, że właśnie w takich okolicznościach poznała Dorotheę Szantes, która podsyciła sadyzm Elżbiety.
Rankiem 4 stycznia 1604 zmarł nagle mąż Elżbiety, Ferenc, prawdopodobnie z powodu otrucia. Gdy żył, z ochotą pomagał żonie w torturowaniu sług, zwłaszcza przyłapanych na kradzieży albo niewykonaniu polecenia lub tylko o to podejrzewanych; jego śmierć okazała się początkiem wielkich okrucieństw Elżbiety Batory.
Będąc wdową od zaledwie czterech tygodni, Elżbieta Batory porzuciła żałobę i zaczęła bywać na cesarskim dworze w Wiedniu. Większość czasu spędzała jednak w Čachticach.
W 1604 Elżbieta nie tylko straciła męża, ale też poznała niejaką Annę Darvulię, tajemniczą kobietę, która – korzystając ze strachu Elżbiety przed nadchodzącą starością – stała się najprawdopodobniej główną inspiratorką zbrodni dokonywanych przez hrabinę. Pewnego dnia Elżbieta w złości uderzyła służkę tak mocno, że krew z nosa jej ofiary padła na twarz hrabiny; Elżbieta, spojrzawszy w lustro, zauważyła, że zmarszczki – które gdzieniegdzie zaczęły się już pojawiać – zniknęły z jej oblicza. Darvulia wykorzystała złudzenie, jakiemu uległa jej pani i przekazała jej "starożytną mądrość": przez odebranie komuś krwi można przejąć fizyczne i duchowe cechy tej osoby.
Od tej pory krwawe tortury stały się niemalże codziennością na čachtickim zamku. Maltretowano służące nawet wtedy, gdy Elżbieta – chora i osłabiona – nie była w stanie zejść z łóżka. Według zeznań z późniejszego procesu, jedną z kobiet przyprowadzono do łoża Elżbiety, a ta zaczęła pożerać służkę żywcem. Te pomówienia wywiodły się z fałszywych oskarżeń szlachcica Thurzo, który dążył do zagarnięcia majątku
Elżbieta Batory pojmana została przez swego kuzyna, hrabiego Thurzo, palatyna Węgier. Jej proces rozpoczął się kilka tygodni później, 2 stycznia 1611. Stał się wielką publiczną sensacją; na salę sądową ściągały tłumy, by śledzić jego przebieg. Dzięki wstawiennictwu hrabiego Thurzo Elżbietę sądzono jedynie za wielokrotne przestępstwa o naturze kryminalnej, o wampiryzm zaś i czarnoksięstwo oskarżono jedynie jej sługi.
Czworo wspólników Elżbiety w zeznaniach podało liczbę ofiar od trzydziestu do sześćdziesięciu, ale piąty świadek ujawnił znaleziony w komodzie hrabiny rejestr zbrodni, wedle którego śmierć z rąk Elżbiety i jej sług poniosło sześćset pięćdziesiąt osób.
Współzbrodniarzy skazano na karę śmierci (wyroki wykonano 7 stycznia 1611), samą Elżbietę zaś – cały czas zaprzeczającą swej winie – na zamurowanie żywcem w jednej z komnat jej zamku, z otworem jedynie do podawania pożywienia; miała tam przebywać do śmierci.
31 lipca 1614 podyktowała testament, w którym cały majątek zapisała dzieciom. Miesiąc później znaleziono ją w celi martwą.

Archanioł Michał - W religii chrześcijańskiej jeden z archaniołów. Hebrajskie imię Mika'elznaczy któż jak Bóg. Według tradycji chrześcijańskiej i żydowskiej, kiedy Lucyfer zbuntował się przeciwko Bogu i nakłonił do buntu 1/3 aniołów, Michał miał wystąpić jako pierwszy przeciwko niemu z okrzykiem: "Któż jak Bóg!".W religii judaistycznej wymienia się Michała wśród siedmiu aniołów wyższego rzędu. Również w islamie Michał (Mika'il) jest jednym z ważniejszych aniołów.
W Nowym Testamencie pojawia się jako stojący na czele hufców niebieskich, zwycięsko walczący z szatanem i jego zwolennikami (Jud 9; Ap 12,7). U pisarzy kościelnych uchodzi za księcia aniołów, archanioła, któremu Bóg powierza zadania wymagające szczególnej siły. Wstawia się u Boga za ludźmi, jest aniołem stróżem ludu chrześcijańskiego. Stoi u wezgłowia umierających, którym następnie towarzyszy w drodze do wieczności. Łączy się z tym jego patronat nad kaplicami cmentarnymi.Przywoływany przez celebransa w obrzędach egzorcyzmu.
Modlitwa do św. Michała Archanioła niegdyś była odprawiana na koniec Mszy Św. Obecenie Kościół rozważa przywrócenie jej. Powodem ma być wzrost ignorowania zła, a tym samym wzrost liczby opętań. Modlitwa brzmi:
Święty Michale Archaniele, broń nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź nam obroną. Niech go Bóg poskromić raczy, pokornie prosimy, a Ty, Książę wojska niebieskiego, szatana i inne złe duchy, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, Mocą Bożą strąć do piekła. Amen.
Michał jest Archaniołem, którego przyzywamy w naszej walce przeciw negatywnościom. Pomaga odnaleźć wewnętrzne światło. Historycznie jest obrońcą zarówno Izraela, jak i kościoła katolickiego. Jest patronem policjantów, żołnierzy i małych dzieci, a także opiekuje się pielgrzymami i obcymi ludźmi. Archanioł Michał jest ognistym wojownikiem, Księciem Niebiańskiej Armii, która walczy w imię prawa i sprawiedliwości. Daje wsparcie wszystkim, którzy znajdują się w strasznym ucisku. Michał jest też dawcą cierpliwości i szczęścia.Michał jest uważany za największego ze wszystkich aniołów w żydowskich, chrześcijańskich i muzułmańskich religiach. Jest postrzegany różnie, jako Posiadacz Kluczy do Nieba i Szef Archaniołów, Książę Obecności, Anioł Żalu, Prawości, Litości i Uświęcenia Duszy, Anielski Książę Izraela, Stróż Jakuba, i anioł Gorejącego Krzewu. Jest niezmordowanym mistrzem dobroci i zawsze pomaga podnieść się pokonanym. Michał stosuje reguły samotnego wojownika; zawsze jest skłonny pomóc załagodzić konflikt i rozwiązać kłopot.
W Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego
Książę najchwalebniejszy wojska niebieskiego,święty Michale Archaniele broń nas w walce przeciw księstwom i mocom, przeciw władcom ciemności tego świata oraz złym duchom, krążącym w przestworzach. Przybądź na pomoc ludziom, których Bóg stworzył na obraz i podobieństwo swoje oraz wykupił za wielką cenę z niewoli szatańskiej. Ciebie czci Kościół święty jako Stróża i Patrona; Tobie powierzył Pan odkupione dusze, byś je umieścił w niebieskiej szczęśliwości. Błagaj Boga pokoju, aby pod naszymi stopami starł szatana i nie pozwolił na trzymanie ludzi w niewoli i szkodzenie Kościołowi.Zanieś nasze prośby przed tron Najwyższego,aby rychło uprzedziło nas miłosierdzie Pańskie, i pochwyć smoka, węża starodawnego, który jest diabłem i szatanem, a związawszy go rzuć w przepaść,aby więcej nie zwodził narodów.
niose miłość tam, gdzie panuje nienawiść..
wiarę tam, gdzie wkrada się zwątpienie..
niose nadzieję tam, gdzie ogarnia rozpacz..
prawdę tam, gdzie szerzy sie fałsz..
niose światło tam, gdzie zalega zmrok..
radosć tam, gdzie jest smutek..
niose przebaczenie tam, gdzie wyrządza się krzywde..
pokój tam, gdzie toczy się walka..